Mój Toruń: Główna » Aktualności » Bezdomni i bezrobotni nie zarobią na gazetce

Bezdomni i bezrobotni nie zarobią na gazetce 

Bezdomni i bezrobotni nie zarobią na gazetce

Wydział ewidencji i rejestracji Urzędu Miasta nie dał zezwolenia na sprzedawanie gazetki, którą redagować miały osoby bezdomne i długotrwale bezrobotne z Torunia pod opieką Fundacji Fabryka UTU. Powodem jest uchwała Rady Miasta nr 270/03, zakazująca handlu okrężnego. Decyzja wydziału zastopowała prężne działania Fabryki UTU i postawiła pod znakiem zapytania powodzenie całej inicjatywy.

Aby móc rozprowadzać gazetkę, musiałaby ona być bezpłatna, niestety wtedy nie będzie ona spełniać swojego podstawowego celu – przynosić zarobków osobom kolportującym ten tytuł.

Pomysł był prosty i sprawdzony w krajach Europy zachodniej, a nawet w Polsce. Warto bowiem odnotować, że podobna gazeta rozprowadzana jest na Dworcu Centralnym w Warszawie. Niedawno najlepsi sprzedawcy ze stolicy odwiedzili noclegownię przy ulicy Kościuszki, aby nakłonić do podjęcia współpracy bezdomnych z Torunia. Zgłosiło się sześć osób, co nie jest złym wynikiem na początek. W Warszawie jednak w podobny sposób zatrudnionych było sześćdziesięciu bezdomnych.  Toruńska szóstka miałaby sprzedawać na ulicach Torunia “Magazyn Przedsiębiorczej Filantropii WSPAK”. Jego cena wynosiłaby 5 zł, z czego połowa trafiałaby do drukarni drukującej magazyn, a połowa do kieszeni kolportujących. To doskonały sposób, aby przekonać osoby, które straciły w życiu bardzo wiele, że są potrzebne i potrafią zarabiać na swoje utrzymanie. Udział w całym przedsięwzięciu pozwoliłby im odbić się od dna.

Rzecz jasna chętni sprzedawcy musieli dopełnić formalności. W tym celu wystąpili o opinie do wydziału ochrony środowiska i zieleni oraz biura Toruńskiego Centrum Miasta. Obie instytucje przychylnie wypowiedziały się o pomyśle, a Fabryka UTU rozpoczęła techniczne przygotowania miejsca, w którym miałby być sprzedawany magazyn. Byłoby ono zlokalizowane w pobliżu Starego Miasta, tak aby sprzedać jak najwięcej egzemplarzy.

Niestety przeszkodą okazało się miejskie prawo. Jak się bowiem okazuje, wspomniana wcześniej uchwała zabrania sprzedaży okrężnej, za jaką niewątpliwie uznane byłoby rozprowadzanie tego tytułu. W Toruniu można jedynie sprzedawać znicze, balony,  kwiaty i dzieła sztuki. Na nic zdała się argumentacja, że cała inicjatywa nie ma charakteru komercyjnego, lecz jest akcją społeczną. Urzędnicy słusznie tłumaczą, że nie mogą robić wyjątku, którego nie przewiduje prawo.

W momencie, kiedy uchwała w chodziła w życie, była potrzebna miastu, bo Toruń potrzebował regulacji prawnych kwestii handlu ulicznego. Dziś jednak to samo prawo częściowo nie przystaje do rzeczywistości i wymaga zmian. Może wystarczyłby wyjątek, pozwalający na kolportaż prasy nie wydawanej w charakterze komercyjnym. W innych miastach podobne inicjatywy znalazły sobie luki prawne, dzięki którym mogą być sprzedawane. Wydaje się jednak, że bez pomocy radnych, inicjatorzy tego pomysłu w Toruniu będą musieli dać za wygraną.

[Kamil Zagrabski]

 

Wyraź swoją opinię - dodaj komentarz

Reklama