Mój Toruń: Główna » Aktualności » Inicjatywa Kulturalna dla Torunia

Inicjatywa Kulturalna dla Torunia 

esk_torun[1]
Toruń przegrał wyścig o ESK, ponieważ Władze naszego miasta same chciały i dalej chcą decydować o tym, jaką kulturę powinniśmy mieć w Toruniu, tworzyć ją w oparciu o miejskie instytucje, gdzie decyzje, jakie wydarzenia będą się odbywać, podejmują miejscy urzędnicy.

Natomiast w budowaniu strategii chodziło o stworzenie dokładnie odwrotnego mechanizmu, w którym nie decydują urzędnicy poprzez finansowanie “oficjalnych” wydarzeń i festiwali.  Założenia ESK to nowy sposób myślenia o mieście, to nowy sposób finansowania projektów i zupełnie obce jeszcze w Toruniu zjawisko: podejmowania decyzji wspólnie z artystami, twórcami i mieszkańcami.

Urzędnicy nie chcieli oddać swojej, niczym nieograniczonej swobody w przyznawaniu dotacji i stypendiów. Nie chcieli zrozumieć, że to nie oni są w Toruniu najważniejsi, lecz mieszkańcy i ich potrzeby. Że to te potrzeby zróżnicowanego społeczeństwa: grup defaworyzowanych, ludzi niekorzystających z oferty kulturalnej miasta, studentów, seniorów, pracowników hipermarketów, ale także artystów, animatorów i pracowników uniwersyteckich powinny być w kreatywny sposób realizowane, a nie artystyczne ambicje kilku pracowników magistrackich urzędów.

Jak zarząd miasta wyobrażał sobie Toruń jako Europejską Stolicę, gdy równolegle ze złożeniem aplikacji, swoją polityką wspierania kultury wykańczał ważne w mieście ośrodki: alternatywny Teatr Wiczy czy legendarną “Piwnicę pod Aniołem”, gdy zamyka się ostatnie niezależne “Nasze Kino”, gdy planuje się zlikwidować klub eNeRDe.  Wszystko to pod hasłami artystycznego ożywiania centrum miasta! W jaki sposób w tej aplikacji rozwiązany jest problem wspierania lokalnych twórców, których losem często staje się emigracja do innych miast, gdyż tu nie mogą stworzyć sobie warunków do pracy? Naszej aplikacji nie wspierali swoim talentem chociażby Michał Jacaszek, Dawid Marcinkowski, Monika Weychert – Waluszko, Romuald Wicza – Pokojski i wielu innych. Wielu z nich działa dziś z powodzeniem w miastach z Toruniem konkurujących o tytuł.

Nie bądźmy także naiwni. Zawirowania wokół konkursu na dyrektora CSW, który według Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego został przeprowadzony bez wymaganej rzetelności, miały wpływ i to niebagatelny na środową decyzję. Wśród członków jury były przecież osoby, które wcześniej publicznie krytykowały toruńskie władze za nietransparentny konkurs.

W projekcie ESK liczył się pomysł na przemianę miasta, zaangażowanie mieszkańców, pomysł na budowanie kulturalnej świadomości, na wyjście ze sztuką w przestrzeń publiczną. O tym wszystkim mówiliśmy, jako środowiska pozarządowe, podczas licznych spotkań z przedstawicielami biura przez ostatnie dwa lata. Staraliśmy się angażować, podsuwaliśmy pomysły, ale także wytykaliśmy błędy. Okazało się, że nikt nas nie słuchał, nikt też nie uwzględnił w tym dokumencie naszych uwag i postulatów. Jeśli już pojawiają się one w przygotowanej koncepcji to zazwyczaj jako wyrwane z kontekstu i pozbawione często pierwotnego sensu. W efekcie przygotowano program typowo urzędniczy, opierający się na urzędnikach i miejskich instytucjach. Wszystko okraszone iście kosmiczną oprawą. Warto także podkreślić, iż miasta, które postawiły na sprawną współpracę z sektorem pozarządowym, które otworzyły się na aktywizację mieszkańców, takie jak Gdańsk, Warszawa czy Lublin, dziś świętują, mając świadomość, że wybrały słuszną drogę, zorientowaną na rozwój.

W naszej ocenie ta aplikacja nic nie zmienia w toruńskiej kulturze. Nie wnosi niczego nowego do rozwoju samego miasta, nie mówiąc o Polsce czy Europie. Nie ma w niej nowatorstwa, nie pobudza ona mieszkańców do kreatywności i dlatego odbiega jakością od udostępnionych aplikacji innych miast. Jeśli nasi urzędnicy i przedstawiciele biura Toruń2016 tego nie widzą, to znaczy, że nie powinni już więcej zajmować się strategicznymi projektami kulturalnymi i jeśli mają odrobinę honoru, powinni podać się do dymisji.

Dzisiaj brnięcie dalej w realizację tego programu, czy wykorzystanie aplikacji jako podstawy do zbudowania strategii kulturalnej miasta to największy błąd, jaki moglibyśmy popełnić. Już dość marnowania naszych pieniędzy na urzędniczą kulturę. To cofanie się miasta w rozwoju. To zamach urzędników na twórców i animatorów kultury, którzy jeszcze tu pozostali. I przeciw temu stanowczo protestujemy. Zatem na pytanie, czy aplikacja powinna być realizowana – odpowiadamy – NIE.

Dzisiaj Michał Zaleski twierdzi, że sam udział w konkursie, który kosztował nas około 8 mln złotych, opłacał się Toruniowi. Proszę wskazać więc, co takiego zyskali mieszkańcy dzięki tej kwocie? Tak ogromne pieniądze w żaden sposób nie wzmocniły kulturalnego Torunia, co więcej, paradoksalnie, w chwili obecnej mamy wręcz do czynienia ze swego rodzaju zapaścią. Dzięki zainwestowaniu takich środków mogło powstać kilka osiedlowych klubów kultury, kilkadziesiąt nowoczesnych placów zabaw; sfinansowanych mogło zostać kilkanaście dużych festiwali pokroju filmowego Tofifestu!

W sferze kultury Toruń stracił 4 lata. My nawet nie zrobiliśmy jednego kroku w przód – my się cofnęliśmy. Jesteśmy biedniejsi o wiele wartościowych, kreatywnych osób, które wyjechały realizować się gdzie indziej. Jesteśmy biedniejsi o kilka ważnych ośrodków kultury. Jesteśmy biedniejsi o 8 milionów złotych.

Oczekujemy zmian. Oczekujemy wprowadzenia nowego ducha do toruńskiej kultury. Oczekujemy zamknięcia miejskiej instytucji Toruń2016. Oczekujemy wyjaśnień od Panów Kubjaczyka i Lisowskiego. Oczekujemy dymisji Dyrektora Wydziału Kultury Pana Derkowskiego. Oczekujemy odsunięcia od spraw związanych z kulturą – Wiceprezydenta Fiderewicza. I wreszcie oczekujemy nowej strategii kultury dla Torunia, przygotowanej w oparciu o dialog społeczny i z uwzględnieniem środowisk twórczych i organizacji pozarządowych.

Jednocześnie informujemy, że Inicjatywa Kulturalna powstała nie dzięki staraniom Torunia o ESK, ale ze sprzeciwu wobec polityki kulturalnej miasta. Naszym celem jest Toruń, który stwarza warunki do twórczej aktywności. Toruń, w którym o polityce kulturalnej decydują mieszkańcy, twórcy i animatorzy kultury, a nie Prezydent wraz z kilkoma urzędnikami.

Inicjatywa Kulturalna

Tomasz Cebo „Klub eNeRDe”
Jacek Chmielewski „Świetlica Kultury”
Katarzyna Jankowska „Fundacja Fabryka UTU”,
Marta Kołacz „Stowarzyszenie Sztuka Cię szuka”,
Paweł Kołacz „Stowarzyszenie Bydgoskie Przedmieście”
Daniel Muzyczuk „Centrum Sztuki Współczesnej Znaki Czasu”
Dorota Schreiber „Fundacja You Have It”,
Piotr Wielgus „Pracownia Zrównoważonego Rozwoju”,
Magdalena Zabłotna „Teatr Wiczy”,
Karol Zamojski „Pracownia Kultury Współczesnej”
 

[MT]

 

Wyraź swoją opinię - dodaj komentarz

Reklama