Mój Toruń: Główna » Aktualności » To był najgorszy film w historii

To był najgorszy film w historii 

najgorszy_film[1]
Pewnie nie raz i nie dwa zdarzyło się nam wypowiedzieć taką frazę po opuszczeniu sali kinowej. Nie da się bowiem zaprzeczyć, że kinematografia jest sztuką niezmiernie trudną  a przez to i szalenie zróżnicowaną. Wśród filmowych perełek, hollywoodzkich hitów czy przejmujących dokumentów zdarzają się bowiem pełne tandety kicze i amatorskie obrazy, które ktoś stworzył prawdopodobnie …

 

… z nadmiaru pieniędzy (wszak nakręcenie filmu do tanich rozrywek nie należy).

Pojawia się jednak problem – co z tymi “czarnymi owcami” światowego kina zrobić? Odpowiedź ciśnie się sama na usta – zapomnieć. Są jednak tacy, którzy stwierdzą, że trzeba je pokazywać. Czy należysz do tej drugiej grupy? Z odpowiedzią warto się wstrzymać do 24 stycznia, kiedy to w Kinie Centrum odbędzie się dość nietypowa impreza – festiwal najgorszych filmów świata. Kto wie, ilu amatorów kiepskiego kina odnajdzie swoją pasję po tak fascynującym pokazie.

I nie ma tu wcale ironii. Są bowiem osoby, które właśnie z oglądania tego typu “dzieł” czerpią przyjemność. Trudno przecież nie zgodzić się z twierdzeniem, że bez słabych produkcji nigdy nie moglibyśmy stwierdzić, że niektóre obrazy są warte ceny kinowego biletu.
Ta niecodzienna uczta kinomana rozpocznie się od filmu godnego miana najgorszego. “Plan 9 z kosmosu” wyreżyserowany przez Edwarda Wooda to prawdziwa papka, której skład ciężko wymienić. Choć czerpanie z  obowiązujących trendów niewątpliwie jest u reżysera cechą pozytywną, to jednak próba wrzucenia do jednego kotła wszystkich znanych nurtów i okraszenia ich banalną do bólu fabułą woła o pomstę do nieba.

csw_mov1.jpg
csw_mov2.jpg
csw_mov3.jpg
csw_mov4.jpg
csw_mov5.jpg

To jednak dopiero początek. Dla osób o dużej tolerancji na ekranowy kicz przygotowano kolejną propozycję – “Zabójcze ryjówki”. Ray Kellog wyprodukował jeden z najtańszych filmów połowy XX wieku. Cięcia w budżecie widać na każdym kroku. Zamiast ambitnego scenariusza – odgrzewany kotlet (wariacja na temat Frankensteina), zamiast planu akcji – jeden dom. Szczytem oszczędności były jednak tytułowe ryjówki. Mimo że rok 1959 to nie wiek XXI, w którym komputery generują to, czego nie potrafi pokazać człowiek, to jednak przebranie psów za ryjówki było chyba ostatnim posunięciem, jakiego oczekiwał widz.

Sobotni seans zakończy się o japońskim filmem “Zły mózg z kosmosu”, którego reżyser Koreyoshi Akasaka postarał się o skuteczne wyznaczenie dolnego poziomu scenografii. O ile nie zaskoczy nas już brak ambitnej fabuły, o tyle wykonanie kostiumów i świata przedstawionego już może.

Brzmi obiecująco? Owszem. Choć obcowanie z tego typu sztuką raczej nie rozwinie naszej wrażliwości i nie wyrobi gustu, to ludzka ciekawość podpowiada, że taki filmowy eksperyment, szczególnie w gronie znajomych,  może zakończyć się przynajmniej sporą dawką śmiechu i dobrej zabawy. Więcej szczegółów na stronie CSW

“Zabójcze ryjówki” (fragment)

“Zły mózg z kosmosu” (fragment)

[Zdjęcia: CSW]
[Filmy: YouTube]
[Tekst: Kamil Zagrabski]

Wyraź swoją opinię - dodaj komentarz

Reklama